Rafał A. Witkowski

Errata do pewnego opowiadania

z cyklu Errata do współczesności

 

Aby zmieniać świat na lepsze, trzeba zaczynać od naprawiania własnych błędów. Dlatego cykl ten zaczynam od korekty fragmentu swojego opowiadania Anglik w Nowym Jorku, w którym bohater bezwzględnie krytykuje Times Square w Nowym Jorku, jego sztuczność i pretensjonalność. Oto fragment opowiadania:


(…) największa plastikowość to Times Square. Cały ten spectacular wygląda jak z Łowcy androidów, filmu o sztuczności zresztą, i to bardzo dobrego filmu, w którym androidy miewają więcej autentyzmu niż wielu ludzi. Wszystkie te świecidełka Times Square są fasadą – Kantowskim fenomenem, za którym kryje się noumen: wielkie medialne interesy garniturów nadziewanych ludźmi. Medialnymi panami życia i śmierci; twórcami encyklopedii zła. To o takich śpiewał Hendrix: „Businessman there, drink my wine”. (…)

 

 

Bohater ma rację. Jednakże kreując go, nie wiedziałem jeszcze o jedynym bardzo pozytywnym fakcie związanym z Times Square. Otóż na wielkich powierzchniach wieżowców były tam niedawno wyświetlane twarze niezwykle ciekawych indywidualności ze świata muzycznego. Pojawiła się tam m.in. twarz Viki Gabor, która z sukcesem reprezentowała Polskę w Eurowizji Junior w 2019 r., piosenkarka i kompozytorka, która tworzy w stylu R&B i nadaje mu uduchowiony – soulowy wymiar. Pojawienie się jej na tej części Nowego Jorku jest jak posadzenie róży w ziemi skutej lodem. Jednak włodarze Times Square niewątpliwie wykazali się w tym przypadku dobrym gustem, ale to nie o nich chcę pisać.

Ileż romantyzmu tkwi w słowie „Cyganeria”. Sami Romowie zbudowali swój wizerunek taki – ludzi w drodze, stroniących od polityki romantyków złączonych z naturą (Lesie, ojcze mój Papuszy). W kontekście sztuki słowo „Cyganeria” stało się romantyczne za sprawą m.in. Henri Murgera, francuskiego pisarza, który w swojej książce pt. Sceny z życia Cyganerii wydanej w w 1851 r. opisał postawy trzech bohaterów: poety, malarza i filozofa, którzy nie zgadzają się na reguły życia mieszczańskiego, są nonkonformistami, którzy postanawiają żyć autentycznie i tak też autentycznie tworzyć. Zatem słowo „Cyganeria” nie musi wcale być określeniem obraźliwym. Wszystko zależy jak zwykle od kontekstu.

Murger owszem opisał pewne zjawiska występujące w kulturze, a raczej na jej peryferiach (peryferiach, które z czasem zostały przesunięte przez historiografię sztuki, kultury do centrum). Bohema stała się w XIX wieku zjawiskiem budującym w oczach mieszczan folklor artystyczny, a w istocie była czynnikiem awangardowym, który inspirował się sposobem życia Romów. To oczywiste dla historyków sztuki, ale trzeba też by inni o tym pamiętali.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo Wiktoria, która jest Polką pochodzenia romskiego, widać jak odwołuje się do swoich tradycji. Duch nie może działać bez pamięci. Paradoks tkwi w tym, że kiedyś (jeszcze w połowie XX wieku) Romowie nie przywiązywali wagi do zapisów słownych, uważali teksty nawet za coś, co sprawuje sądy nad innymi, zdradza tajemnice romskie, ale tak przecież związana z historiografią pamięć daje o sobie znać w twórczości Viki. Przy zachowaniu autentyczności, odwołuje się nawet nie do tak nieodległej tradycji, jak XIX - wieczna Cyganeria, ale do dalszej w czasie i przestrzeni – tradycji Indii, w których tkwią korzenie romskie sięgające ok. 500. r. n. e. To bardzo mocne korzenie. Mówię cały czas o modulacji głosu, melodii, wykorzystywanej w jej utworach instrumentacji, ale także o sposobie, w jaki jawi się i porusza w swoich teledyskach. To, że używa w piosenkach języka polskiego, doskonali posługiwanie się nim świadczy o tym, że Wiktoria nie zapomina o swojej polskości. Wiktoria wie, że nie tylko jej doskonalenie się muzyczne, ale edukacja też jest w życiu ważna. Wiedza będzie coraz większym źródłem inspiracji dla Viki.

Warszawa, 2024

 

copyright Rafał Witkowski

 

powrót na stronę główną