Maisons-Laffitte.pl

 

 

 

Rafał A. Wi]tkowski

Komunikacja

Niniejszy temat jest kontynuacją rozdziału o dialogu. Komunikacja jest właściwie swego rodzaju kategorią dialogu, jest jego codziennością, praktyką.

 

Biblijna historia wieży Babel i życie uczą, że im wyżej ludzie chcą wspiąć się, im bardziej nierealistyczne mają ambicje, tym trudniej jest się porozumieć. Tę nieumiejętność komunikacji we współczesnym świecie bardzo dobrze obrazuje film Kawa i papierosy J. Jarmuscha.

Wyróżnijmy kategorie komunikacji za strukturalizmem:

  • mówienie (konkretne)

  • język (ogólny, abstrakcyjny)

  • mowa (synteza obu powyższych)

Zacznijmy od języka. Jest nim nie tylko język mówiony czy pisany, język polski, łaciński, francuski itp., ale i język sztuki i w ogóle wszystko jest jakimś językiem, systemem znaków (Goethe wszystko uważał za symbol). Dowodem na to jest hermeneutyka, która zajmuje się przecież nie tylko tekstami, ale wszelkimi aspektami świata. Świat jest jak tekst, który bezustannie musimy rozszyfrowywać; jego język jest abstrakcyjny (bardzo często matematyczny).

 

Mówienie natomiast to sposób komunikacji między ludźmi, ale i sposób, w jaki jawi się nam konkretny (ten tu oto) przedmiot (w rozdziale o prawdzie pisałem, że Maritain określił przedmioty jako szepczące swą istotę, swą prawdę). Mówienie musi być konkretne, aby nie było nieporozumień. Wprowadzanie aluzji i gier słownych do mówienia może zakłócić przekaz, chyba że obie strony zgadzają się na taką grę. Może też być tak, że jedna ze stron chce w ten sposób dać do zrozumienia, że nie jest zainteresowana dialogiem, bowiem uważa np. daną rozmowę za nie konstruktywną.

 

K. Jaspers słusznie chciał, aby filozofia służyła uniwersalnej komunikacji. Gdyby wszyscy operowali w szerokim zakresie pojęciami filozoficznymi, faktycznie można by było osiągać większe porozumienie także, a może i przede wszystkim na poziomie abstrakcji, wartości, uniwersaliów. Znajomość historii filozofii daje narzędzie i do myślenia, i do komunikacji, wszak na przestrzeni wieków filozofia kształtowała pojęcia, które są jak okulary (określenie M. Krąpca), przez jakie spogląda się na świat i odczytuje go; pojęcia, o które powinien opierać się dialog.

 

Sztuka jest uniwersalnym językiem, choć ulegającym nieskończonej ilości interpretacji, ponieważ mimo wszystko sztuka nie jest konkretna lecz abstrakcyjna.

 

Nie tylko nieznajomość historii filozofii i pojęć utrudnia komunikację, ale i represyjne ze swej natury tabu może to robić, choć z drugiej strony tabu jest duszą kultury społecznej.

 

Gademer słusznie zauważył, że zarówno niedomówienia, jak i nadmiar słów zakłócają przekaz (wszak niesztuką jest dużo mówić, przekazując niewiele; sztuką jest dużo przekazać w zwięzły sposób). Według Gadamera, w takich sytuacjach rozmówca musi wczuwać się w taki przekaz, interpretować intencje rozmówcy, która zawsze nie jest jasna (od Spinozy, przez Freuda, Junga po współczesną psychologię wiemy, że wieloma czynami i wieloma komunikatami rządzą ukryte motywy); w grę wchodzi również intencja osoby, która interpretuje. W komunikacji, dialogu dobra wola musi być po obu stronach – to wniosek Gadamera, pod którym podpisałby się także jego przyjaciel – ks. Tischner; muszą zostać zawieszone poglądy konfliktogenne. Gadamer uczy dalej: ci co się nie rozumieją, bywają sobie wrodzy i szukają sprzymierzeńców przeciw sobie; tak tworzą się plemienne ideologie.

 

Warunkiem komunikacji, szczególnie w tych czasach, kiedy życie i komunikacja społeczna kolonizowane są przez politykę i gospodarkę jest dobre prawo, dzięki któremu mogłyby być ufne relacje międzyludzkie (por. J. Habermas). Warunkiem komunikacji jest dotrzymywanie umów, a one powinny być sporządzane klarownie.

Media społecznościowe zdominowały współczesną komunikację, jeśli nie całą współczesność w ogóle. Nie są one jednak, jak się okazało, zdolne do tworzenia więzi; podsycają raczej mowę nienawiści, a algorytmy w których uwięzieni są uczestnicy owych mediów, tworzą z tych uczestników marionetki w walkach plemiennych.

 

Niewątpliwie zasada decorum (stosownej formy do treści oraz do kontekstów), jaką stworzył Arystoteles dla retoryki powinna być stosowana w każdym przekazie: od rozmowy, przez wystąpienie publiczne po sztukę

 

Maksyma Wittgensteina: „Granice mojego języka są granicami mojego świata” można odwróć: „Granice mojego świata są granicami mojego języka”. Pojęcie o świecie jest tym, co daje nie ograniczone możliwości komunikacyjne. Chcę w tym miejscu przytoczyć konkretny przykład, mianowicie mojego brata Piotra i jego żony Izabeli oraz ich rozległej prywatnej działalności, jaką jest Szkoła Angielskiego English For You.

 

Szkoła ta jest wielokulturowym tyglem, obfitującym swoją różnorodnością w wiele inspiracji, i którego różnorodność jak w zworniku spina się dzięki Piotrowi i Izie, którzy wiedzą jak rozmawiać z przedstawicielami różnych kultur, a wiedzę tę osiągnęli dzięki podróżom po całym świecie.

 

Mottem szkoły jest „Znajdź wspólny język” – motto, które podkreśla nastawienie jej na dialog m.in. międzykulturowy. Nie jest to koniunkturalizm, lecz wyjście placówki naprzeciw oczekiwaniom.

 

Piotr i Iza gromadzą podczas podróży dane i materiał, analizują, co – można się spodziewać – urośnie do syntez. Dzięki materiałom filmowym i fotograficznym, jaki przywożą, nie muszę oglądać W. Cejrowskiego.

 

Z życia, z badania kultur, a także z przekazów takich podróżników, jak Piotr i Iza wiemy, że świat jest zglobalizowany. Z globalizacją wiąże się prze–komunikowanie świata. Oddajmy głos C. Lévi–Straussowi:

 

„(…) odmienność jest niezwykle płodna. Rozwój może się dokonać tylko przez różnice. Prawdopodobnie zagraża nam teraz to, co możemy nazwać prze–komunikowaniem – tendencja, by na jednym krańcu świata wiedzieć dokładnie, co dzieje się w innych częściach globu. Aby kultura istniała sama w sobie i aby coś tworzyła, owa kultura i jej społeczność musi być przekonana o swojej oryginalności czy nawet do pewnego stopnia o swojej wyższości nad innymi; jedynie w warunkach nie–do–komunikowania możemy coś stworzyć. Jesteśmy obecnie zagrożeni perspektywą bycia wyłącznie konsumentami, z możliwością absorbowania wszystkiego, z każdego krańca świata i z każdej kultury, tracąc jednocześnie całą oryginalność.

 

Możemy teraz łatwo wyobrazić sobie okres, kiedy na całej ziemi będzie istnieć tylko jedna kultura i jedna cywilizacja. Nie sądzę, że tak się stanie, bo zawsze działają przeciwstawne tendencje – z jednej strony do homogenizacji, a z drugiej do kolejnego wyodrębniania. Im bardziej cywilizacja staje się jednorodna, tym bardziej wyraziste stają się wewnętrzne linie separacji. I co zyskuje się na jednym poziomie, natychmiast traci się na innym (…)” (Lévi–Strauss C., Mit i znaczenie, tłum. M. Eccles, R. Wiśniewski, Warszawa 2020).

 

Zobacz też:

 

 



 

powrót na stronę główną